Norweski portal
Napiszesz do nas?
*
*
*
* *pole obowiązkowe
Zapisz mnie do newslettera
Norweski portal
Reklama
wróć do strony głównej następna aktualność
15/05/2015

Barnevernet- co dalej z zabieraniem dzieci?

Wiele ostatnio mówi się o zabieraniu dzieci Polskim emigrantom. Za ten stan rzeczy odpowiedzialny jest Barnevernet, czyli norweski Urząd Ochrony Dzieci. Ze spraw zgłoszonych przez pokrzywdzonych rodziców do konsulatu wynika, że tylko w 2014 roku zabrał on Polakom przynajmniej 34. dzieci.

„Ktoś mieszka w Norwegii i może to potwierdzić? Jak nie lubię sąsiadki, to dzwonię, że uderzyła dziecko, wpada »gestapo «, odbiera jej dziecko, nie pytając nawet, co i jak?”.

„Tutaj ojciec nawet nie może pocałować ani przytulić dziecka, bo pedofil… Chory kraj”.

„Nas ściągnięto z pracy, a dzieci już nie zobaczyliśmy. Walczymy w sądzie”.

„Często zabierają dzieci tam, gdzie wystarczy rozmowa z rodzicami. Ale nie: najpierw zabrać, wywieźć 1800 km na północ, a potem przez 3-5 tygodni wyjaśniać sprawę”.

To tak naprawdę tylko nieliczne komentarze od których huczy na forach internetowych, do których dotarła Gazeta Wyborcza.

W 2011 roku głośna była sprawa 9-letniej Nikoli, którą detektyw Rutkowski wykradł rodzinie zastępczej w Norwegii by zwrócić ją Polskim rodzicom. Nikola została odebrana biologicznym rodzicom, ponieważ Barnevernet uznał, że w domu muszą dziać straszne rzeczy, skoro dziewczynka jest „smutna i osowiała”. Dokładnego powodu umieszczenia dziewięciolatki w rodzinie zastępczej norweski Urząd Ochrony Dzieci nigdy nie podał.

Zapisz się do Newslettera
Wpisz swój e-mail:

boy-477013_640

Gazeta Wyborcza dotarła do Kasi i Sebastiana, którym we wrześniu 2014 roku Barnevernet odebrał dwoje dzieci- 8-letnią Natalkę i 1,5-rocznego Karolka. Mieszkają w Norwegii od 2006 roku. Mają po około czterdzieści lat. Sebastian jest mechanikiem, Kasia prowadzi swoją firmę. To jest fragment wywiadu, który udzielili Gazecie Wyborczej:

Kasia: 16 września córka poszła do szkoły. Syn został w domu z babcią, która przyjechała z Katowic. Za dwadzieścia pierwsza zadzwonili do mnie, że mamy przyjechać do ratusza. Od razu mi się lampka zapaliła. Zadzwoniłam do Sebastiana.

Sebastian: Pojechałem do domu. Karol spał w łóżeczku, pilnowała go babcia. Wtedy zobaczyłem syna ostatni raz.

Kasia: W ratuszu czekało na nas kilku urzędników plus policja. To ma pewnie wyprowadzić rodziców z równowagi, by już pierwszego dnia zarzucić im agresję, niestabilność emocjonalną. Mówią z uśmiechem, że zabierają dzieci, i czekają na reakcję. Broń Boże, gdybyśmy wtedy podnieśli na kogoś rękę… Zaprowadzili nas do osobnych pokoi. Zaczęło się przesłuchanie. Córka miała powiedzieć, że została uderzona. A szkoła się martwi, że jest bita. Zaprzeczałam. Zrobiło mi się słabo. Pytali, czy potrzebuję pomocy. Powiedziałam: wystarczy mi szklanka wody i żeby otworzyli okno. Napisali: matka odmówiła pomocy od Barnevernet.

Sebastian: W ratuszu nie było mowy o synu. Wracamy – a babcia płacze. Okazało się, że przyszła policja. Załatwili tłumacza na telefon i powiedzieli, że rodzice wiedzą, co oni tu robią. I zabrali Karolka.

W marcu odbyło się pierwsze spotkanie grupy Polskich emigrantów z przedstawicielami Barnevernet. Głównym celem było przybliżenie instytucji innych kultur i pomoc w ich zrozumieniu. Organizatorzy twierdzą, że prawdopodobnie to spotkanie otworzy cały cykl podobnych spotkań, bo temat jest szeroki, a wiele pytań pozostało bez odpowiedzi.

Przedstawiciele Urzędu Ochrony Dzieci wielokrotnie podkreślali, że bardzo ważne jest dla nich dostrzeżenie i zrozumienie różnic kulturowych, które w przyszłości pozwolą uniknąć niepotrzebnych interwencji. Barnevernet sam o sobie mówi, że jest instytucją „dobrze poinformowaną”. Współpracuje z wieloma placówkami szkolnymi i przedszkolami, którzy zobligowani są do zgłaszania różnych nieprawidłowości.

Na 30 maja zaplanowana została demonstracja ulicami Oslo. Tak o tym wydarzeniu pisze Dorota Korzeniecka, jedna z organizatorów: „Coraz bliżej zbliża się dzień 30.05.2015… Demonstracja w Oslo…. Bardzo liczę na to, że Polacy dopiszą swa obecnością w tym historycznym momencie dla Rodzin w Norwegii…ale nie tylko… To dopiero początek zmian w tym okrutnym procederze…i to na całym świecie… Wierze, że oczy całego świata – zwrócone na Norwegie w tym dniu…zapoczątkują -cos dobrego i wspaniałego… Tego życzę sobie, wszystkim i każdemu Rodzicowi z osobna żyjącemu na tym świecie…”

Więcej o Urzędzie ds. Ochrony dzieci w naszej zakładce – http://pol-nor.com/urzad-do-spraw-ochrony-praw-dziecka-w-norwegii/.


Źródło: Gazeta Wyborcza / Duży format


Komentarze

Zapisz mnie do newslettera


Zabezpieczenie antyspamowe: 2+3=

BV, druga strona - 2018-08-11
https://bvdrugastrona.blogspot.com/
justa - 2015-05-15
Boże ten Barnevernet to jakaś masakra jest.... tyle historii się słyszy :/
Pol-Nor