Norweski portal
Napiszesz do nas?
*
*
*
* *pole obowiązkowe
Zapisz mnie do newslettera
Norweski portal
Pol-Nor
Pol-Nor
Reklama

Powrót
Dostawcy prądu

SLUMSY I SQUATY W NORWEGII

Czym są slumsy?

Slumsy, zwane także dzielnicami biedy, występują prawie w każdym większym mieście świata. Są to rejony wewnątrz miasta lub aglomeracji, w których skupiają się najbiedniejsze warstwy społeczne. Dzieje się tak głównie ze względu na niski koszt mieszkań, które jednak najczęściej są w marnym, jeśli nie opłakanym stanie. Slumsy uważa się powszechnie za źródło patologii, jest to jednak bardziej złożony problem. Wiąże się on ściśle z bezrobociem, brakiem edukacji, niedostateczną opieką nad dziećmi czy uzależnieniami. Najczęściej slumsy zlokalizowane są na obrzeżach miast czy w strefach przemysłowych, jednak bywają też takie, które spotyka się w samym centrum wielkich miast.

Czym są squaty?

Terminem squat określa się zwyczajowo porzuconą lub wykluczoną z użycia nieruchomość, która zostaje nielegalnie i wbrew prawu zasiedlona bądź zagospodarowana. Choć kojarzy nam się to w pierwszej chwili z siedliskami bezdomnych, squaty charakteryzują się z reguły innym, niż tylko mieszkaniowy, wymiarem. Zamieszkujący w nich tworzą bowiem małe społeczności, trudzące się różnego rodzaju działalnością – poczynając od socjalnej, przez proekologiczną, aż po artystyczną. Można więc powiedzieć, że squaterzy odróżniają się nie tylko nietypowym miejscem zamieszkania, ale często są także aktywistami, czynnie walczącymi również z władzami, które chciałyby wysiedlić ich z zajmowanych nielegalnie nieruchomości.

Slumsy i squaty w Norwegii

Pomimo tego, że Norwegia jest krajem kojarzącym się raczej z wysokim statusem materialnym i dobrą sytuacją socjalną, również tutaj występują tzw. slumsy. Wśród – uważanych za zimnych i zasadniczych – Norwegów także pojawiają się środowiska chcące organizować squaty. Te zjawiska mają jednak zdecydowanie mniejszą skalę, niż w uboższych od Norwegii krajach. Pojawienie się dzielnic biedy w norweskich miastach tłumaczy się w rozmaity sposób, najbardziej popularna jest jednak koncepcja mówiąca, że z racji tego, iż Norwegia była krajem o jednej z bardziej zamkniętych i hermetycznych społeczności, nie była więc przygotowana na wzmożony napływ emigrantów, z którym spotkały się także inne rozwinięte państwa europejskie.

Slumsy w Oslo

W stolicy Norwegii, potężnym Oslo, slumsami zwykło się nazywać położone na północy miasta baraki zlokalizowane na Verseier Furulundsvei. Jest to teren poprzemysłowy, umiejscowiony w miejscu dawnego wysypiska śmieci. Osiedle w dzielnicy Groruddalen zamieszkuje kilka tysięcy osób, którzy skupieni są przede wszystkim w 250 barakach pomiędzy terenami fabrycznymi. Główni lokatorzy tego obszaru to imigranci, mieszkający tam na stałe lub przejściowo. Baraki są w większości nielegalnie zbudowane, albo też stały się lokalizacjami nielegalnymi ze względu na przedawnienie zezwoleń. Izby mieszkalne są tam maksymalnie małe, zapewniają jedynie minimum niezbędne do przeżycia. Płatność za takie mieszkanko waha się w okolicach 3-4 tys. koron miesięcznie – a więc wcale nie tanio.

Krytyka

Na temat „slumsów Oslo” pojawiają się jednak nie tylko krytyczne głosy. Co bardziej zorientowani zwracają uwagę na fakt, iż standardy mieszkaniowe we wspomnianych dzielnicach można nazywać biednymi jedynie z perspektywy samej Norwegii. Twierdzą oni, że w skali świata, nie można nazywać tego rejonu slumsem, są to bowiem tylko przejściowe mieszkania dla osób podejmujących pracę w Norwegii na krótki czas, a warunki tam nie są niczym uwłaczającym, a chętnych do zamieszkania tam nie brakuje. Zwraca się uwagę również na fakt, iż to, co w Norwegii jest minimum socjalnym, w wielu krajach jest powszechnym standardem życia, a najniższe warstwy, które rzekomo zamieszkują te „slumsy”, faktycznie zarabiają przeciętne pieniądze i żyją na przeciętnym poziomie. Jedynym dyskusyjnym aspektem pozostaje więc legalność osiedlenia ludzi w tamtejszych barakach.

Brakkebygrenda – najobszerniejsze squatowisko Oslo

Brakkebygrenda było terenem w stolicy Norwegii, które urosło do rangi legendy. Znajdujące się tam nieużytki, przez blisko 15 lat były wręcz kolonizowane przez squaterów, którzy osiedlali się tam wraz ze swoimi przyczepami, camperami i wszystkimi innymi pomysłami na niedrogie mieszkanie. Niestety, w 2014 roku zapadł wyrok sądu, który zwieńczył długą walkę administratorów terenu z nielegalnymi lokatorami i nakazał eksmisję. Squaterzy walczyli o prawo do skorzystania z nieużytku, stosunkowo blisko centrum, popierając swoją ideę argumentami, iż po pierwsze teren tak czy inaczej nie będzie wykorzystany w żaden inny sposób, a zamieszkujący tam ludzie sprzyjają ekologicznemu rozwojowi miasta – korzystają z wolnych terenów, ograniczają konsumpcję, żyją w sposób zrównoważony, ale też aktywnie uczestniczą w życiu obywatelskim miasta.

Pol-Nor