Norweski portal
Napiszesz do nas?
*
*
*
* *pole obowiązkowe
Zapisz mnie do newslettera
Norweski portal
Reklama
wróć do strony głównej następna aktualność
12/10/2015

„Praca sezonowa okazała się pracą na całe życie” – historia naszej Czytelniczki

Niedawno rozpoczął się rok akademicki na polskich uczelniach. Studenci powrócili w mury szkół wyższych z nadzieją, że zdobyte wykształcenie i nabyte umiejętności podczas trwania nauki pomogą im znaleźć dobrą pracę i będą pierwszym krokiem to osiągnięcia sukcesu w życiu zawodowym.

Niestety, rzeczywistość bardzo szybko weryfikuje oczekiwania, marzenia i plany na przyszłość, a rynek pracy, szczególnie w Polsce, jest bezlitosny dla młodego człowieka. Człowieka, który bardzo często nie potrafi odnaleźć się poza murami uczelni. Na szczęście, wielu studentów już w trakcie studiów podejmuje się różnych prac dorywczych lub pracuje na pół etatu. Idealnym momentem na zdobycie dodatkowych funduszy jest okres wakacyjny. To właśnie od czerwca do października zasobność portfeli studentów znacznie wzrasta. Jedna z naszych Czytelniczek, która pragnie pozostać anonimowa, zdecydowała się podjąć pracę dorywczą w Norwegii. W 2011 roku, po drugim roku resocjalizacji na Uniwersytecie Wrocławskim, wyjechała do Oslo.

Zapisz się do Newslettera
Wpisz swój e-mail:

Gjende og Bessvatn / źródło foto: wikipedia.org

Gjende og Bessvatn / źródło foto: wikipedia.org

Uwielbiam dzieci, dlatego pomyślałam, że najlepszą pracą dla mnie będzie praca opiekunki- relacjonuje. – Koledzy jechali do Norwegii malować domki. Postanowiłam, że pakuje się z nimi i spróbuję tam znaleźć rodzinę, która szuka miłej i sympatycznej niani. Jeden z kolegów miał po dwóch tygodniach wrócić do domu na wesele przyjaciela, dlatego miałam zabezpieczanie na wypadek niepowodzenia. Ruszyliśmy w podróż! – Niestety, próby znalezienia pracy przy opiece nad dzieckiem były bezowocne. Nasza Czytelniczka zdążyła już powiadomić rodziców o planowanym powrocie do domu, gdy nagle… zadzwonił telefon! Rodzina Norwegów poszukiwała angielskojęzycznej niani, która będzie rozmawiała z dziećmi w obcym języku i zapewniała im atrakcje w ciągu dnia. – Ucieszyłam się i poszłam do rodziny na dzień – opisuje zadowolona kobieta. Chłopczyk miał 4 latka, dziewczynka 2.

Bardzo szybko cała trójka złapała świetny kontakt. Wakacje minęły szybko. Za szybko i przyszedł bolesny czas rozstania. Czytelniczka wraz z rozpoczęciem października wróciła na uczelnie.

klif

– Na początku było mi ciężko. Przywiązałam się do dzieci. Cieszyłam się jednak z dobrego zarobku i nawiązanych znajomości w Norwegii. Byłam zdecydowana następne wakacje znowu spędzić w Skandynawii. Po dwóch tygodniach dostałam telefon z Oslo. Moi pracodawcy prosili mnie o powrót! – opowiada. – Zaproponowali mi większą stawkę i opłacenie kursu języka norweskiego. Oferta była kuszącą, ale co ze studiami? Znalazłam jednak rozwiązanie. Okazało się, że istnieją w Polsce uczelnie, na których można studiować online. Zarejestrowałam się na pedagogikę i szybko wróciłam do „swoich dzieci. Niektórzy znajomi zdziwili się, że rzucam studia na dobrej uczelni i chce pracować za granicą.

Co teraz robi nasza Czytelniczka? Teraz jest już absolwentką pedagogiki, zna norweski i angielski. Pracuje w Asker w przedszkolu, do którego chodzą już jej własne dzieci. Dobrze zarabia, nie przejmuje się wydatkami, ma zapewnioną pracę i dobrą opiekę socjalną. A co robią jej znajomi, którzy nie mogli zrozumieć jej decyzji? – Niestety, studia w Polsce nie dają gwarancji znalezienia pracy. Oczywiście nie dotyczy to tylko naszego kraju, ale patrząc na znajomych z Norwegii, tutaj jest łatwiej. Wielu moich znajomych z Uniwersytetu Wrocławskiego podjęło pracę niezwiązaną z ukończonym kierunkiem studiów i ciągle narzekają. Okazało się, że czasami warto zaryzykować i opuścić swoje przytulne rodzinne gniazdko i poszukać szczęścia gdzieś indziej. Na przykład w Norwegii – mówi z uśmiechem na twarzy.


Komentarze

Zapisz mnie do newslettera


Zabezpieczenie antyspamowe: 2+3=

Pol-Nor